|
Blog > Komentarze do wpisu
Pod Wieżą
ONA W piątek postanowiliśmy wybrać się na dyskotekę do Hybryd. Z racji tego, że klub otwierają dopiero o 21:00 zrobiliśmy sobie mały spacer po Starówce. Krążąc wąskimi brukowanymi uliczkami poczuliśmy głód i zaczęliśmy rozglądać się za jakimś miejscem gdzie można zjeść normalny obiad w normalnej cenie. Niestety na Rynku Starego Miasta i w okolicznych uliczkach wszystkie lokale miały ceny rodem z Bristolu. Wolnym krokiem udaliśmy się więc w stronę Krakowskiego Przedmieścia. Traf chciał że mijaliśmy właśnie Pizzerię Pod Wieżą. Wprawdzie nie serwują tam kurczaka (na którego Mój Men miał ochotę) ale skusiły mnie na samym początku naleśniki obiadowe. Jest to proste danie, a jednak niezbyt często można spotkać lokal, który ma wybór większy niż dwie pozycje na słodko i dwie na ostro. Nastawiłam się, że rozsmakuję się właśnie w takim obiadowym naleśniczku. Po przejrzeniu menu zmieniłam jednak zdanie i zamówiliśmy na spółkę dużą pizzę. W zupełności zaspokoiła ona nasze apetyty. Była to pizza o nazwie Pod Wieżą. Miała bardzo dużo sera, pomidory, oliwki (zarówno zielone jak i czarne) oraz wiele innych dodatków. Ciasto było robione ręcznie (nie były to gotowe blaty, które smakują jak tektura). Danie bardzo mi smakowało. Mam tylko jedno zastrzeżenie: moim zdaniem podając herbatę na dworze (stoliki były rozstawione pod parasolami) przydałby się spodek do przykrycia filiżanki aby napar nie wystygł zbyt szybko i dobrze się zaparzył. Zabrakło mi także serwetek ale to takie detale, które nie powinny wpływać na decyzję o tym, czy udać się do tego miejsca drugi raz. Wyszłam z restauracji najedzona i zadowolona. Polecam to miejsce bo mają smaczną pizzę, a przy tym niedrogą. Obsługa jest bardzo szybka i miła. ON W Piątek poszliśmy pospacerować po Starówce. Od czasu do czasu napada mnie ochota by sobie połazić niczym rasowy turysta z aparatem w ręku i bezkarnie fotografować różne głupoty. Niespiesznie przepychając się w międzynarodowym tłumie zastanawialiśmy się, czy gdzieś na Starówce nie znalazłaby się jakaś restauracja, gdzie moglibyśmy trochę odpocząć i coś przegryźć, nie rujnując się przy tym finansowo. Raz po raz ukradkiem zerkaliśmy na menu lokali na rynku i podśmiewaliśmy się z drożyzny jaka panuje na Starym Mieście. Osobiście mam teorię „jednostrzałowców” jeżeli chodzi o lokale na Starówce. Ich klientela nie musi być zachwycona z podawanego jedzenia bo... turyści raczej nie będą co pewien czas wracać do lokali. Takie podejście obliguje zaś właścicieli restauracji do swoistego szabrowania kulinarnego (dajmy turystom kiepskie jedzenie i zedrzyjmy z nich jak najwięcej pieniędzy). Jakoś tak się zdarzyło, że przechodziliśmy koło pizzerii Pod Wieżą i zdecydowaliśmy się tam zaparkować. Trudno zapłacimy jak za zboże, ale może choć trochę podjemy. Obsługa przy stoliku pojawiła się w tempie ekspresowym. Pierwsze bardzo miłe rozczarowanie po przejrzeniu menu dotyczyło cennika lokalu. Dużą pizzę Pod Wieżą (tak się nazywa danie) można zamówić za 30 PLN i jest to jeden z najdroższych posiłków w lokalu. Restauracja także specjalizuje się w makaronach, ale nie jesteśmy w stanie nic na ten temat powiedzieć bo nie zamawialiśmy. Zatem z Misią wzięliśmy pizzę na spółkę trochę martwiąc się, czy aby będzie to wystarczająca porcja na dwoje. Jak się niebawem okazało nasze obawy były zupełnie nieuzasadnione. Pizza, którą nas poczęstowano była duża, gruba i wprost ociekała serem. Dodatków nam raczej nie pożałowano i dobrze, dzięki temu mieliśmy siły by cały wieczór i część nocy spędzić na imprezie w Hybrydach (pozdrowienia dla Panów na bramce ;-)). Podsumowując, jestem bardzo mile zaskoczony pizzerią Pod Wieżą. Nie spodziewałem się tak dobrego lokalu tak blisko Starówki. Suma 40 PLN dla dwóch osób na posiłek to naprawdę niewiele. Jeżeli jesteście na Starówce i macie ochotę na coś włoskiego polecam tą pizzerię. Warto tam wpaść. sobota, 18 sierpnia 2007, onaorazon
TrackBack
Komentarze
Gość: , 77-255-38-52.adsl.inetia.pl
2010/07/15 19:14:05
Ale to było dawno temu. Obecnie dostaje się stare mięso z grilla i lodową zgniła sałatę polaną starym jogurtowym sosem, a to wszystko za sprawą nowego mistrza kuchni Marka Glabasa który wykańcza kolejną knajpę uważając się za fenomena kuchni europejskiej
|
Odwiedziło nas tylu gości
|