restauracje, kawiarnie, fusiarnie i inne miejsca bardziej i mniej fajne
Blog > Komentarze do wpisu
Prowansja
Dane o restauracji 

Warszawa ul. Koszykowa 1
tel. 621
-42-58
strona WWW: [kliknij tutaj]
M
apa: [kliknij tutaj]

 

ONA

Nazwa lokalu pasuje do niego w każdym calu. Dzisiaj właśnie w Prowansji spędziłam bardzo miło i spokojnie czas. Restauracja jest moim zdaniem bardzo elegancka i urządzona ze smakiem. W tle płynęła stonowana muzyka. Kelnerzy bardzo uprzejmi i sympatyczni, na każde spojrzenie (przynajmniej moje) od razu któryś z nich zjawiał się przy stoliku. Nie dość że potrafili dobrze doradzić (np. jakie wino wybrać do danego posiłku) to jeszcze podejrzewam, że przechodzili istny casting przed przyjęciem do pracy.

Zamówiłam sobie udziec jagnięcy po prowansalsku w sosie figowym. Wszystko smakowite jednak nie do końca znajome. Mięsko pyszne! Na talerzu znalazło się cosik jeszcze, co było wręcz mniamuśne a nie dało się tak szybko zidentyfikować. Po konsultacji z kelnerem ustaliłam, że były to tzw. ziemniaczki z winnic tj. zapiekane ziemniaki przekładane żółtym serem i posypane paseczkami bekonu od góry. Do tego na talerzu znalazły się gotowane brokuły i kalafior oraz fasolka i troszkę marchewki. Porcja sprawiała wrażenie niewielkiej, ale jak się później okazało było to tylko wrażenie i to bardzo mylne. Przed daniem głównym podano na przystawkę malusie kromeczki bułeczki i pastę z oliwek oraz pastę na bazie serka (z ziołami ale co tam jeszcze było to nie jestem w stanie wydedukować – ale smaczne). Wino, jakie wybrał kelner okazało się bardzo dobre i na tyle łagodne w smaku, że wypiłam prawie całą lampkę pomimo, że było wytrawne. Z racji tego, że dzisiaj piątek, pozwoliłam sobie na rozpustę i zamówiłam deser: ciastko czekoladowe w morzu waniliowym. Było to okrągłe, podane na ciepło, ciastko istnie czekoladowe otoczone masą waniliowego sosu polanego jeszcze dodatkowo syropem czekoladowym. Pychota ale strasznie słodkie :-) dobrze że zamówiłam wcześniej herbatę – była w sam raz.

Ogólnie bardzo mi się podobało. Chciałabym jeszcze tam kiedyś pójść. Polecam !

ON
Nie jestem wielbicielem kuchni francuskiej. Pewnie wielu z Was odbierze to jako profanację, ale nie wziąłbym żabiego udka do ust, zaś ślimaki oraz małże i ostrygi napawają mnie równym przerażeniem co półtoracalowy pająk snujący się leniwie po ścianie. Tak się jednak złożyło, że zostałem przez moją Misię zaproszony (ostatnio tak wychodzi że to ona zaprasza ;-) ) do francuskiej restauracji. Przyznam, że trochę się obawiałem iż w menu znajdą się tylko pozycje podobne do powyższych. Bardzo przyjemnie się rozczarowałem. Prowansja umieszczona jest nieco na uboczu, koło Placu na Rozdrożu co chyba dodaje jej jeszcze specyficznego uroku. W środku jest cicho i przyjemnie. Odniosłem wrażenie, że dekoracja jest stylizowana na dziewiętnastowieczną kamienicę i przyznam, że lokal urządzono naprawdę w dobrym guście. W tle sączy się tylko francuska muzyka, głównie z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Całość sprawia wrażenie miejsca idealnego na odpoczynek po pracowitym tygodniu lub romantyczną kolację we dwoje.
Zamówiłem kurczaka nadziewanego farszem z borowików w sosie pietruszkowym. Przed podaniem głównego dania zostaliśmy uraczeni drobną przekąską (bułeczki z pastami). Gdy zamówiliśmy herbatkę na stoliku pojawił się duży imbryczek, który wystarczył nam na kilka dolewek. Główne danie przyrządzone było bardzo dobrze. Oprócz mięsa na talerzu znalazło się także sporo warzyw i dużo dobrego gęstego sosu na bazie serowej.
Na deser zamówiłem sobie lody. Porcja, którą mnie uraczono była dość duża i smakowała dobrze. Jedynym mankamentem według mnie było podawanie jej na talerzu. Wolę, gdy lody podaje się w pucharkach – ale to już chyba tylko moja fanaberia.
Podsumowując, Prowansja to szykowny przyzwoity lokal w którym można zjeść coś dobrego i francuskiego. Jedynym mankamentem jest tylko cena posiłku. My za dwa obiady z deserami zapłaciliśmy bagatela 160 PLN. Innymi słowy, restauracja jest dla tych którzy szykują się na naprawdę niezłą okazję, albo zarabiają dużo powyżej średniej krajowej. Jest jeszcze jeden zgrzyt, który chciałem tu opisać – obsługa z niewiadomych powodów zaczyna doliczać 10% napiwku w przypadku gdy zamówienie pochodzić będzie od więcej niż trzech osób. Moim zdaniem właściciel Prowansji przysłowiowo strzelił sobie w stopę, w końcu im więcej klienteli tym lepiej… prawda?

 

niedziela, 12 sierpnia 2007, onaorazon
TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Kulinarna Mapa Warszawy

Odwiedziło nas tylu gości