|
Blog > Komentarze do wpisu
Fabryka Trzciny
ONA Rezerwując przez telefon stolik w Fabryce Trzciny zostałam mile zaskoczona, ponieważ Pani zapytała mnie, czy ma być to stolik na jakąś specjalną okazję, uroczysty, czy ubrany tak jak pozostałe – standardowo. Mieliśmy w planach kolację dla dwojga, ale nie było to żadne nasze święto więc wybraliśmy normalny wystrój. Na miejscu okazało się, że informacja o rezerwacji nie została dokładnie przekazana kelnerce, która była akurat dzisiaj wieczorem w pracy, ale to nic, bo miejsc było dużo i mogliśmy sobie wybrać, gdzie chcemy usiąść. Usadowiliśmy się wygodnie przy stoliku dla sześciu osób (istna rozpusta). Menu wyglądało bardzo skromnie i jeśli chodzi o drugie dania to nie pozostawiało dużego wyboru. Troszkę byłam tym zaskoczona, ponieważ na stronie internetowej lokalu wyglądało to zupełnie inaczej. Wybrałam sobie danie o nazwie: Konkret – prawdziwy rozmiar S. Na posiłek czekałam dosyć długo, ale jak się później okazało, warto było poczekać, ponieważ wszystko było przygotowywane dopiero po złożeniu zamówienia. W międzyczasie przywędrowały na stół bułeczki, a do nich twarożek ze szczypiorkiem i pomidorkami koktajlowymi, a to wszystko skropione oliwą z oliwek – bardzo fajne i smaczne połączenie. W daniu głównym pojawił się sznycel z kulkami ziemniaczków i pyszną surówką z białej kapusty z kukurydzą. Sznycelek miał raczej rozmiary XXL i przykrywał kulki ziemniaczków i surówkę. Najadłam się do syta. Miejsce bardzo mi się spodobało. Nie spodziewałam się zupełnie takiego wystroju i klimatu na warszawskiej Pradze. Chociaż obsługa jest bardzo młoda stażem (wiekiem też ;) ) i jeszcze czasami zdarzy się, że nie zna wszystkich potraw z menu, to i tak tam wrócę. PS. Jak się później okazało, menu było tak skromne ponieważ w przygotowaniu jest nowa karta dań i teraz restauracja serwuje co kilka dni różne potrawy aby dobrać te, które smakują jej gościom najbardziej. Nowinki w karcie mają pojawić się w drugiej połowie tego miesiąca. ON Ostatnio zauważyłem, że większość miejsc jakie odwiedzaliśmy znajduje się na lewym brzegu Wisły. Prawy został przez nas zupełnie zaniedbany... dlatego też namówiłem Misię na rezerwację miejsca w Fabryce Trzciny. Lokal wśród moich znajomych uchodzi za bardzo elegancki i jak to się teraz mówi "offowo-coolowy", więc kiedy dojechałem na miejsce lekko się zdziwiłem. Z zewnątrz Fabryka Trzciny wygląda zupełnie jak lekko zdezelowany magazyn, ledwo pamiętający chwile dawnej świetności (o ile można mówić o świetności w budowie magazynów). Po przejściu przez bramy fabryki odczucia zmieniają się diametralnie. Po jednej stronie pub i ogródek na świeżym powietrzu po drugiej mała ale bardzo gustownie urządzona restauracja sprawiają zaskakująco dobre wrażenie. Menu nie zachwycało różnorodnością, powiem więcej było bardzo ubogie. Kelnerka wyjaśniła jednak, że właśnie testowane są nowe dania i już w połowie września cała restauracja będzie miała nowy bogaty i bardzo urozmaicony jadłospis. Cóż, zaprzęgnięty do roli kulinarnego królika doświadczalnego zamówiłem spaghetti z łososiem i warzywami. Pacjent przeżył, nawet powiem więcej eksperyment mu smakował i niebawem musi wpaść po dokładkę :-). Przed daniem głównym podano nam bułeczki z twarożkiem - bardzo dobry pomysł, szczególnie kiedy klientela wygląda na wygłodniałą (a tak chyba było w naszym przypadku). Podsumowując, Fabryka Trzciny to dobry lokal. Nie ze względu na to że "jest Fabryką Trzciny och i ach" ale dlatego, że panuje tam przyjemna atmosfera, jedzenie jest dobre i w miarę tanie (65 PLN za obiadek dla dwóch osób). sobota, 08 września 2007, onaorazon
TrackBack
|
Odwiedziło nas tylu gości
|