restauracje, kawiarnie, fusiarnie i inne miejsca bardziej i mniej fajne
sobota, 26 stycznia 2008
La Strada
Dane o restauracji 

Warszawa ul. Kłopotowskiego 23/25
tel. 022 670-05-27
strona WWW: [kliknij tutaj]
M
apa: [kliknij tutaj]

 

ONA

Zmęczeni pogonią za codziennymi sprawami szukaliśmy miejsca gdzieś daleko od centrum miasta, gdzie byłoby spokojnie i miło. Znaleźliśmy :)! Restauracja ta mieści się na Pradze Północ. Praktycznie sąsiaduje z katedrą Św. Floriana i Szpitalem Praskim. Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się tak przytulnego i eleganckiego miejsca w tej okolicy (którą z resztą znam z dzieciństwa).

Gdy tylko weszliśmy do restauracji od razu zjawiła się kelnerka, spytała czy mamy rezerwację (na szczęście mieliśmy :) ) i zaprowadziła nas do szatni, co bardzo mi się spodobało, bo nie lubię gdy okrycia wierzchnie trzeba wieszać przy stole na stojącym wieszaku bo jest wtedy ryzyko, że złapią "zapach" np. papierosów (jeśli ktoś w lokalu zechce sobie "umilić" posiłek kopceniem petów, a i tak bywa).

Po wybraniu posiłków nie czekaliśmy na dania zbyt długo. Wcześniej na stół przywędrowała zamówiona herbata. Wybrałam sobie smakowite danie z polędwiczkami wieprzowymi w pysznym sosie, z zapiekanymi ziemniaczkami i warzywami. Porcja była odpowiednia ponieważ najadłam się w zupełności ale jeszcze skusiłam się na deser - tiramisu. Dostałam smakowity, pełen pysznego i lekkiego kremu torcik, na którym leżał sobie delikatnie waniliowy biszkopcik: Mniam!.

W całym lokalu panuje lekki półmrok, wnętrze urządzone jest na podobieństwo podziemnych komnat w wielkich zamkach, z tą różnicą że mocno zostały zaakcentowane elementy współczesnej architektury i wykańczania pomieszczeń (np. balustrady, schody, bar). Stoliki przykrywają gładkie, herbaciane obrusy na których stoją szykowne wachlarzyki z materiałowych serwet. Miejsce to nadaje się w sam raz na spokojny obiad lub kolację we dwoje, przy której nie będzie przeszkadzała głośna muzyka (w lokalu jest ona tylko dodatkiem w tle) zaś profesjonalna i dyskretna obsługa dodatkowo umili spędzany tam czas. Szczerze polecam :)!

ON

Do tego lokalu planowaliśmy wypad jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Niestety  jak widać bezskutecznie. Restauracja zawsze, gdy staraliśmy się zarezerwować stolik, miała komplet miejsc.  Zakładałem, że okres przedświąteczny sprzyja biznesowym wypadom całych firm do lokalów na tzw. firmowe gwiazdki, z drugiej zaś strony miałem nadzieję, że to dobre miejsce, które ma problem z pomieszczeniem wszystkich gości. Jak się okazało zgadłem całkiem trafnie. W La Stradzie spokojnie można spotkać się zarówno na kolację biznesową jak i na romantyczne spotkanie z ukochaną. Wystrój jest pełen uroku i na swój sposób bardzo elegancki.  Menu obejmuje głównie włoską kuchnię. Co prawda nie znalazłem żadnej pizzy, ale już makaronów było całkiem sporo. Wybrałem sobie spaghetti carbonara i muszę przyznać, że nie zawiodłem się na kuchni. Danie było całkiem spore i bardzo smaczne.  Deser, który jeszcze sobie domówiłem (porcję lodów z polewą) był całkiem niezły ale niestety bez rewelacji.

Na duże brawa zasługuje obsługa lokalu. Przy wejściu od razu zajęto się naszymi okryciami, zaś mimo iż stolik mieliśmy w ustronnym miejscu kelnerka zawsze pojawiała się gdy była potrzebna. Można było odnieść wrażenie, że gospodarze cały czas pilnują by nikt nie był pozostawiony samemu sobie.  Jeżeli chciałbyś zaprosić na Pradze kogoś na gustowną kolację, to miejsce jest w sam raz. Jednak pamiętaj, by zarezerwować miejsca odpowiednio wcześniej i włóż do portfela około 120 PLN. La Strada nie należy do najtańszych.

wtorek, 04 grudnia 2007
Babalu - Open Fusion Restaurant
Dane o restauracji 

Warszawa ul. Kłopotowskiego 33
tel. 022 424-66-66
strona WWW: [kliknij tutaj]
M
apa: [kliknij tutaj]

 

ONA

W tej restauracji byliśmy już chyba trzy razy ale cierpiąc ostatnio na chroniczny brak czasu nie dodaliśmy naszej opinii do Kulinarnej Warszawy. Mam nadzieję że nasi czytelnicy nam to wybaczą.

Babalu to bardzo specyficzne miejsce. Lokal zorganizowany jest w formie stołówki samoobsługowej. Już przy wejściu widnieje informacja o tym, że płacisz za wejściówkę i jesz, ile chcesz. Od razu po przekroczeniu progu zjawia się kelnerka i proponuje stolik wg indywidualnych preferencji gościa (dla palących lub niepalących). Normalna wejściówka kosztuje 39 zł, jednak jeżeli wcześniej wybierzesz się na film do Novego Kina Praha będącego dosłownie po drugiej stronie ulicy, możesz otrzymać kuponik rabatowy i za taką ucztę płacisz wtedy tylko 19 zł. W cenę jedzenia nie są wliczone napoje.

Restauracja jest bardzo duża. Na środku znajdują się punkty z potrawami. Każdy tam coś dla siebie znajdzie. Przeważnie są dwie zupy, kilka rodzajów różnych mięs i bardzo sporo dodatków: frytki lub kuleczki, makarony różne (tradycyjny z mięsem bądź jak np. dzisiaj sojowy) warzywa z wody (lub na parze – ja ich niestety nie odróżniam). Obok jest drugie „stoisko” gdzie można dobrać sobie różne różniste sałateczki lub surówki. Są też sosy do polania potraw. Trzecie ciekawe miejsce zawiera składniki do WOKa które zbiera się do miseczki a potem zanosi WOK-MENowi i ten przyrządza je z efektami buchających ogni na poczekaniu z wybranym przez Ciebie sosem (jest tam tych sosów chyba 4 lub nawet więcej wariantów).

Miejsce to nie jest typową restauracją. Nie mniej nie zapomniano również o barze i drinkach, których wybór jest większy niż w niejednym warszawskim pubie.

Polecam Babalu ale tylko tym którzy są BARDZO, ale to bardzo głodni. Moja rada – częstujcie się spokojnie i z umiarem bo inaczej po pierwszym talerzu będziecie żałowali swojego obżarstwa, a jest tam naprawdę sporo fajnych rzeczy do spróbowania.

ON

W Babalu byliśmy już trzeci raz.. z tego co pamiętam, za pierwszym razem znaleźliśmy się tam z powodu zniżek z kina Praha (swoją drogą najlepsze kino w Warszawie ;-) ). Po seansie poczułem ssanie w żołądku no i "zaciągłem" moją Misię do restauracji. Wystrój lokalu jest typowo stołówkowy. Duża sala zastawiona skromnym ale gustownym umeblowaniem zachęca do urządzania spotkań w dużym gronie (jest to bardzo dobre miejsce na imprezki rodzinne).

Co jest głównym plusem Babalu? Oczywiście jedzenie występujące w dowolnych ilościach i konfiguracjach. Smakołyki ułożone na trzech dużych ladach można własnoręcznie komponować na dowolny sposób. Ktoś ma ochotę na klopsiki z ananasem? Nic prostszego, wystarczy podejść załadować i wszamać. Spokojnie mogę powiedzieć, że jest to jeden z największych stołów szwedzkich w stolicy (a na pewno jeden z tańszych).

Warto wspomnieć także, że dla lubiących zapić nieco obfitą kuchnię, urządzono w Babalu całkiem pokaźny barek (z którego skorzystam.. jak tylko nie przyjadę do stolicy samochodem ;-) ). Imprezka urządzona w Babalu nie wyniesie Ciebie dużo (40 PLN od osoby gdy przychodzisz z ulicy i 20 PLN gdy wcześniej zdarzy Ci się zachaczyć o kino Praha) - warto tam wpaść, szczególnie gdy jesteś naprawdę głodny.

piątek, 21 września 2007
Restauracja Libańska "Le Cedre"
Dane o restauracji 

Warszawa Al. Solidarności 61
tel. 670-11-66
strona WWW: [kliknij tutaj]
M
apa: [kliknij tutaj]

 

ONA

Nastąpiła zmiana klimatu więc wybraliśmy się do restauracji libańskiej, aby miło wspólnie spędzić czas. Wystrój lokalu bardzo mi się podobał. Miejsce to nadaje się zarówno na wieczorek panieński czy wypad z przyjaciółmi jak również na kolację we dwoje. Krzesła z wysokimi oparciami stanowiące razem ze stołami w kolorze ciemnobordowym zgrany komplet bardzo dobrze komponowały się w barwnych pomieszczeniach restauracji. Można też wybrać sobie wygodne miejsce na kanapach z dużą ilością różnych poduszek i poduch :)

Menu restauracji jest bardzo rozbudowane i na prawdę miałam dylemat, co wybrać na kolację. Po dłuższej chwili namysłu skusiłam się na Mashawy, czyli mieszankę mięs z grilla. Po ok. 15-20 min. na talerzu (wcale nie małym) znalazły się trzy rodzaje grillowanego mięsa z pokaźną porcją frytek (do wyboru frytki, ryż, warzywa lub kuskus) i dwoma sosami: cebulowym i pomidorowym. Danie bardzo mi smakowało i było syte. Minusem była ilość herbaty, jaką otrzymałam za zdaje się ponad 7 zł. Był to malutki dzbanuszek z którego naparu starczyło na dwie niewielkie filiżanki. Jakoże lubię herbatę byłam tym troszkę zawiedziona ale nie przeszkadza mi to na tyle, żeby nie wrócić jeszcze kiedyś do tego miejsca. Obsługa na luzie, służy radą niezdecydowanym gościom i jest uprzejma. Może w skali od 1 do 10 nie przyznałabym najwyższej noty ale szczerze polecam to miejsce.

ON

Ciąg dalszy wizyt w restauracjach po prawej stronie Warszawy. Tym razem zdecydowaliśmy się na gorące libańskie klimaty w restauracji Le Cedre naprzeciw miśków. Lokal jest elegancko urządzony. Orientalny charakter miejsca podkreślają ozdobne fajki wodne oraz masa drobiazgów wystawiona w gablotkach na upiększonych malowidłami ścianach.

Menu zapewnia bardzo duży wybór dań, mimo iż wszystkie nawiązują do kuchni bliskiego wschodu, to znalazło się tam nawet miejsce dla dań wegetariańskich. Ja tak samo jak Miśka zamówiłem mieszankę mięs z grilla. Na jedzenie musieliśmy dłużej poczekać, ale trzeba przyznać że się opłacało. Porcje są sporych rozmiarów więc mimo iż miałem ochotę na deser to musiałem tego wieczoru z niego zrezygnować. Na talerzu znalazła się zarówno wołowina jak i mięso z kurczaka. Do dania nie było żadnej surówki ale za to dodano dobry czosnkowo-pomidorowy sosik.

Całość imprezy to 90 PLN na dwie osoby więc oceniam to jako w miarę przystępną cenę za posiłek. Jeżeli dzisiejszego wieczoru nie macie gdzie iść to Le Cedre jest całkiem niezłym miejscem gdzie można się rozerwać (podobno w piątki można posmakować tam wodnej fajki i obejrzeć taniec brzucha).

 

sobota, 08 września 2007
Fabryka Trzciny
Dane o restauracji 

Warszawa ul. Otwocka 14
tel. 619-27-32
strona WWW: [kliknij tutaj]
M
apa: [kliknij tutaj]

 

ONA

Rezerwując przez telefon stolik w Fabryce Trzciny zostałam mile zaskoczona, ponieważ Pani zapytała mnie, czy ma być to stolik na jakąś specjalną okazję, uroczysty, czy ubrany tak jak pozostałe – standardowo. Mieliśmy w planach kolację dla dwojga, ale nie było to żadne nasze święto więc wybraliśmy normalny wystrój. Na miejscu okazało się, że informacja o rezerwacji nie została dokładnie przekazana kelnerce, która była akurat dzisiaj wieczorem w pracy, ale to nic, bo miejsc było dużo i mogliśmy sobie wybrać, gdzie chcemy usiąść.

Usadowiliśmy się wygodnie przy stoliku dla sześciu osób (istna rozpusta). Menu wyglądało bardzo skromnie i jeśli chodzi o drugie dania to nie pozostawiało dużego wyboru. Troszkę byłam tym zaskoczona, ponieważ na stronie internetowej lokalu wyglądało to zupełnie inaczej. Wybrałam sobie danie o nazwie: Konkret – prawdziwy rozmiar S. Na posiłek czekałam dosyć długo, ale jak się później okazało, warto było poczekać, ponieważ wszystko było przygotowywane dopiero po złożeniu zamówienia. W międzyczasie przywędrowały na stół bułeczki, a do nich twarożek ze szczypiorkiem i pomidorkami koktajlowymi, a to wszystko skropione oliwą z oliwek – bardzo fajne i smaczne połączenie. W daniu głównym pojawił się sznycel z kulkami ziemniaczków i pyszną surówką z białej kapusty z kukurydzą. Sznycelek miał raczej rozmiary XXL i przykrywał kulki ziemniaczków i surówkę. Najadłam się do syta.

Miejsce bardzo mi się spodobało. Nie spodziewałam się zupełnie takiego wystroju i klimatu na warszawskiej Pradze. Chociaż obsługa jest bardzo młoda stażem (wiekiem też ;) ) i jeszcze czasami zdarzy się, że nie zna wszystkich potraw z menu, to i tak tam wrócę.

PS. Jak się później okazało, menu było tak skromne ponieważ w przygotowaniu jest nowa karta dań i teraz restauracja serwuje co kilka dni różne potrawy aby dobrać te, które smakują jej gościom najbardziej. Nowinki w karcie mają pojawić się w drugiej połowie tego miesiąca.

ON

Ostatnio zauważyłem, że większość miejsc jakie odwiedzaliśmy znajduje się na lewym brzegu Wisły. Prawy został przez nas zupełnie zaniedbany... dlatego też namówiłem Misię na rezerwację miejsca w Fabryce Trzciny. Lokal wśród moich znajomych uchodzi za bardzo elegancki i jak to się teraz mówi "offowo-coolowy", więc kiedy dojechałem na miejsce lekko się zdziwiłem. Z zewnątrz Fabryka Trzciny wygląda zupełnie jak lekko zdezelowany magazyn, ledwo pamiętający chwile dawnej świetności (o ile można mówić o świetności w budowie magazynów). Po przejściu przez bramy fabryki odczucia zmieniają się diametralnie. Po jednej stronie pub i ogródek na świeżym powietrzu po drugiej mała ale bardzo gustownie urządzona restauracja sprawiają zaskakująco dobre wrażenie.

Menu nie zachwycało różnorodnością, powiem więcej było bardzo ubogie. Kelnerka wyjaśniła jednak, że właśnie testowane są nowe dania i już w połowie września cała restauracja będzie miała nowy bogaty i bardzo urozmaicony jadłospis.

Cóż, zaprzęgnięty do roli kulinarnego królika doświadczalnego zamówiłem spaghetti z łososiem i warzywami. Pacjent przeżył, nawet powiem więcej eksperyment mu smakował i niebawem musi wpaść po dokładkę :-). Przed daniem głównym podano nam bułeczki z twarożkiem - bardzo dobry pomysł, szczególnie kiedy klientela wygląda na wygłodniałą (a tak chyba było w naszym przypadku).

Podsumowując, Fabryka Trzciny to dobry lokal. Nie ze względu na to że "jest Fabryką Trzciny och i ach" ale dlatego, że panuje tam przyjemna atmosfera, jedzenie jest dobre i w miarę tanie (65 PLN za obiadek dla dwóch osób).

wtorek, 28 sierpnia 2007
Restauracja Sarmacja
Dane o restauracji 

Warszawa ul. Stawki 2 (budynek Intraco)
tel. 860-62-96
strona WWW: [kliknij tutaj]
M
apa: [kliknij tutaj]

ONA

Dzisiejszy obiad w Sarmacji nie był zaplanowany, ale dobrze się stało, że trafiliśmy akurat tam. Alternatywą była jeszcze jedna restauracja na Starówce polecana przez znajomego, jednak w obawie przed trudnościami w zaparkowaniu auta wybraliśmy się do lokalu mieszczącego się w budynku Intraco.

Wnętrze urządzone jest bardzo gustownie. Jest to typowa duża polska staropolska izba. Wszystko wykończone drewnem, na stolikach ciemne, kwieciste obrusy (aż korci, aby powiedzieć: takie typowo babcine). Na każdym stoliku świeczka, którą kelner zapala po podaniu dania głównego. W tle słychać polską muzykę, która jednoznacznie przywołuje u mnie skojarzenia z polskim weseliskiem. Całość tworzy bardzo przyjazny, swojski klimat.

Na obiad zamówiłam sobie pierś z kurczaka. Kelner spytał mnie, jak chciałabym aby została przygotowana. Myślałam, że są do wyboru jakieś warianty ale się myliłam, bo kelner na moje pytanie odpowiedział, że kurczak zostanie zrobiony tak jak sobie tego życzę. Zdecydowałam się więc na kurczaka na słodko z brzoskwiniami. Tak też się stało :) Do tego były ziemniaczki opiekane z ziołami i warzywa na parze (kalafior, brokuły, marchewka, cukinia). Porcja rozmiarów iście swojskich. Dobrze, że nie zamówiłam wcześniej zupy, ponieważ przed daniem głównym został podany chleb ze smalcem (fajna sprawa).

To miejsce bardzo mi się spodobało. Chciałabym tam jeszcze wrócić chociaż raz, oczywiście pod warunkiem, że w takim samym towarzystwie :).

 

ON

Przechodząc obok budynku Intraco, myślałem że Sarmacja będzie wielkim rozczarowaniem. To, że lokal mieści się akurat w tym miejscu jest według mnie bardzo dziwnym zrządzeniem losu, niemniej Sarmacja na pewno zasługuje na uwagę warszawskiej klienteli. Lokal w środku urządzony jest bardzo gustownie - stylizowany jest na wielką drewnianą chatę. Wysoko nad głowami znajdują się malowidła przedstawiające szlachtę polską, na ścianach wisi pełno staroci. Całość sprawia naprawdę urocze i schludne wrażenie.

 

Jeżeli chodzi o menu spodziewałem się wysokich cen i mikroskopijnych porcji, ale restauracja miło mnie rozczarowała. Dania są przyzwoitej wielkości mimo iż nie zamawia się ich w całości tylko składa się z poszczególnych składników. Z jednej strony zapewnia to dość dużą paletę dań jakie można zjeść w Sarmacji, z drugiej zbytnio kojarzy się ze zwykłą stołówką. Cóż zatem skoro się dało to pozwoliłem sobie na małą profanację kuchni polskiej i zamówiłem "polędwiczkę wieprzową w ostrych ziołach i miodzie marynowaną" wraz z marchewką, groszkiem i.. frytkami :-). Jako przystawkę kelner przyniósł nam chlebek ze smalczykiem, tak dla zaostrzenia apetytu, zaś dla osłody razem z rachunkiem przywędrowały do nas cukierki :-).

 

Sarmacja to bardzo dobre miejsce na obiad w gronie rodzinnym lub z przyjaciółmi. Atmosfera w środku jest bardzo przyjemna. Rachunek dla dwóch osób wyniósł 60 PLN co jest całkiem niewygórowaną kwotą w porównaniu ze standardem restauracji.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9

Kulinarna Mapa Warszawy

Odwiedziło nas tylu gości